Szukając frazy NOWY KATALOG ORIFLAME masz na myśli aktualny czy następny katalog Oriflame? Nowy katalog Oriflame pojawia się co trzy tygodnie, a start oferty odbywa się zawsze w środę w godzinach porannych. Nasze produkty są testowane klinicznie, bogate w najnowsze technologie, brak komponentów pochodzenia zwierzęcego to tylko kilka argumentów przemawiających za unikalnością marki Oriflame
Koniec wakacji wcale nie musi oznaczać końca przyjemności… nowy katalog Oriflame nr 12 bardzo sprytnie wykorzystuje moment powrotu do pracy, szkoły i codziennych obowiązków. Tym razem zamiast typowo wakacyjnych propozycji dostajemy kosmetyki, które pomagają zadbać o siebie po lecie i wejść w kolejny sezon z nową energią.
Po ponad 25 latach z Oriflame lubię patrzeć na każdy katalog nie tylko przez pryzmat cen. Zwracam uwagę przede wszystkim na to, czy oferta odpowiada na potrzeby kobiet w danym momencie roku. Tutaj ten pomysł jest bardzo czytelny.
Mocnym otwarciem katalogu jest pielęgnacja włosów Duologi. Pojawia się nowa linia Volume Boost z czerwonymi algami i argininą, stworzona dla cienkich włosów pozbawionych objętości. Mamy też limitowaną edycję wałków oraz produkty Bond Repair przeznaczone do regeneracji osłabionych pasm.
To jednak dopiero początek. Dalej znajdziemy zapachy, makijaż, pielęgnację cery, produkty Wellosophy oraz pielęgnację ciała. Ja jak zwykle wybiorę z całego katalogu te nowości, promocje i sprawdzone kosmetyki, na które moim zdaniem naprawdę warto zwrócić uwagę.
Jeżeli więc zastanawiasz się, co tym razem kryje nowy katalog Oriflame, nie będziemy przeglądać go strona po stronie. Pokażę Ci konkrety… produkty, które sama poleciłabym swoim klientkom, oraz oferty, przy których rzeczywiście warto zatrzymać się na dłużej.
Moje „polecajki” z nowego katalogu Oriflame

Przez ponad 25 lat z Oriflame przewinęły się przez moje ręce setki kosmetyków. Dlatego przeglądając każdy kolejny katalog, nie zatrzymuję się przy wszystkim, co ma dużą obniżkę albo znaczek „nowość”. Szukam produktów, które mają ciekawy skład, konkretną funkcję albo po prostu oferują dobrą relację jakości do ceny.
W tej edycji również mam już swoich faworytów. Niektóre zwróciły moją uwagę formułą, inne zastosowaniem, a przy kilku oferta katalogowa jest na tyle ciekawa, że moim zdaniem szkoda przejść obok niej obojętnie.
Poniżej pokażę moje pierwsze typy z nowego katalogu Oriflame. Przy każdym wyjaśnię, co dokładnie mnie przekonuje, dla kogo wybrałabym dany produkt i czy rzeczywiście warto wykorzystać aktualną ofertę.
Duologi Volume Boost, nowa linia dla cienkich włosów bez objętości
Przez lata pracy z klientkami bardzo często słyszałam ten sam problem: „mam cienkie włosy, wszystko szybko opada, a każda bardziej odżywcza formuła tylko je obciąża”. I właśnie dlatego naprawdę cieszy mnie, że Oriflame wprowadziło linię Duologi Volume Boost, bo odpowiada na potrzebę, którą widzę u ogromnej grupy kobiet.
Nowa linia została stworzona z myślą o włosach cienkich i pozbawionych objętości. Jej zadaniem jest uniesienie pasm już u nasady, zwiększenie ich objętości, pogrubienie oraz zagęszczenie bez ciężkiego efektu.
Szampon zwiększający objętość Duologi

Najważniejszymi składnikami aktywnymi tej formuły są czerwone algi i arginina. To właśnie one odpowiadają za działanie zwiększające objętość. Są bogate w peptydy i aminokwasy, które oddziałują zarówno na łuskę, jak i na korę włókna włosa. Dzięki temu pasma mają wyglądać na grubsze, gęstsze i bardziej uniesione.
To ważne, bo cienkie włosy potrzebują trochę innego podejścia niż włosy suche czy zniszczone. Tu nie chodzi o ciężkie odżywienie, ale o takie wzmocnienie struktury, które nie odbierze lekkości. Właśnie dlatego formuła Volume Boost została pomyślana tak, aby zwiększać objętość bez obciążenia.
Szampon ma więc robić kilka rzeczy jednocześnie: oczyszczać, unosić włosy u nasady, poprawiać wrażenie gęstości i przygotowywać pasma do dalszej stylizacji. Dla kobiet z cienkimi włosami to bardzo praktyczne rozwiązanie, bo objętość zaczyna się już na etapie mycia, a nie dopiero przy suszarce i lakierze.
Mgiełka zwiększająca objętość Duologi

Drugim elementem nowej linii jest mgiełka zwiększająca objętość. Jej formuła również bazuje na założeniu maksymalnej objętości bez obciążania włosów, ale dodatkowo zawiera naturalny kompleks ochrony termicznej, który pomaga on chronić włosy przed wysoką temperaturą oraz wilgocią, a przy okazji wspiera utrzymanie nawilżenia pasm.
To bardzo sensowne połączenie dla cienkich włosów. W praktyce wiele kobiet próbuje uzyskać objętość właśnie przy użyciu suszarki, szczotki czy wałków. Problem w tym, że wysoka temperatura może osłabiać włosy, a wilgoć potrafi zniszczyć cały efekt stylizacji w kilka minut. Mgiełka została więc pomyślana tak, aby wspierać zarówno objętość, jak i sam proces stylizacji.
Produkt gwarantuje kontrolę puszenia się włosów, co dla mnie jest dużym plusem. Cienkie pasma bardzo łatwo tracą formę i zaczynają wyglądać chaotycznie, szczególnie przy zmianach wilgotności. Tutaj formuła ma pomagać zachować lekkość, gładkość i bardziej uporządkowany efekt.
Wałki do włosów Duologi – prosty sposób na większą objętość

Przy cienkich włosach odpowiedni kosmetyk to dopiero połowa sukcesu. Druga część to sposób suszenia i stylizacji. Właśnie dlatego spodobało mi się, że obok nowej linii Duologi Volume Boost Oriflame proponuje również wałki do włosów. Całość tworzy prosty zestaw dla kobiet, które chcą uzyskać więcej objętości bez skomplikowanej stylizacji.
Wałki mają pomóc unieść włosy u nasady i nadać fryzurze kształt. Ja szczególnie widzę je u kobiet z cienkimi, prostymi włosami, które po wysuszeniu szybko przylegają do głowy. To właśnie z takim problemem moje klientki zgłaszają się bardzo często… rano fryzura wygląda dobrze, a po kilku godzinach po objętości nie ma już śladu.
Najbardziej logiczne wydaje mi się połączenie wszystkich elementów tej rutyny. Najpierw myjemy włosy szamponem Duologi Volume Boost, następnie stosujemy mgiełkę zwiększającą objętość, a podczas stylizacji wykorzystujemy wałki do uniesienia wybranych partii włosów. W ten sposób nie próbujemy uzyskać całego efektu jednym kosmetykiem.
W katalogu wałki pojawiają się również jako element oferty łączonej. Przy zakupie dwóch produktów z prezentowanej linii Duologi można kupić zestaw wałków w specjalnej cenie. I właśnie na takie oferty zawsze zwracam uwagę, ponieważ tutaj dodatkowy produkt rzeczywiście uzupełnia działanie kosmetyków, zamiast być przypadkowym dodatkiem.
Dlaczego ta formuła ma sens?
Najbardziej przekonuje mnie połączenie dwóch kierunków działania. Z jednej strony mamy czerwone algi i argininę, czyli składniki ukierunkowane na pogrubienie i zwiększenie wrażenia gęstości. Z drugiej, w mgiełce pojawia się ochrona termiczna i wsparcie nawilżenia. To ważne, bo sama objętość nie wystarczy, jeśli włosy są przesuszone, matowe albo zaczynają się puszyć.
Po 25 latach rozmów z klientkami wiem, że cienkie włosy potrafią być frustrujące. Kobiety często kupują mocno odżywcze kosmetyki, a potem narzekają, że włosy są miękkie… ale jeszcze bardziej płaskie. Dlatego cieszę się, że Oriflame poszło tutaj w stronę formuł, które mają wzmacniać, pogrubiać i unosić włosy bez odbierania im lekkości.
Jeśli Twoim problemem są włosy cienkie, szybko opadające i pozbawione objętości, Duologi Volume Boost to zdecydowanie jedna z nowości, które sama wpisałabym na listę do przetestowania w nowym katalogu Oriflame.
Nowy katalog Oriflame – pielęgnacja

Pielęgnacja to część katalogu, przy której zawsze zatrzymuję się na dłużej. Z wieloletniego doświadczenia wiem, że dobry kosmetyk nie powinien jedynie dawać przyjemnego efektu zaraz po aplikacji. Liczy się przede wszystkim formuła, składniki aktywne oraz to, czy odpowiada na konkretną potrzebę skóry.
W nowym katalogu Oriflame wybrałam więc kilka produktów, którym moim zdaniem warto przyjrzeć się dokładniej. Przy każdym sprawdzimy skład, działanie i zastosowanie… a przede wszystkim odpowiem na najważniejsze pytanie: dla kogo będzie dobrym wyborem?
Idealny duet dla młodzieńczego wyglądu
Przez lata rozmów z klientkami zauważyłam ciekawą rzecz. Wiele kobiet bardzo sumiennie pielęgnuje twarz, stosuje kremy i sera, ale zapomina, że o kondycję skóry możemy dbać również od środka. Dlatego połączenie Wellosophy Beauty Collagen Complex z koncentratem retinolu Novage+ Proceuticals od razu zwróciło moją uwagę.
Filozofia tego duetu jest prosta: kolagen wspiera skórę od wewnątrz, natomiast retinol pracuje od zewnątrz. Zamiast oczekiwać wszystkiego od jednego kosmetyku, łączymy dwa różne sposoby dbania o młodszy wygląd skóry.
Wellosophy Beauty Collagen Complex
Najważniejszym składnikiem kompleksu są peptydy kolagenowe VERISOL®. Działają one od wewnątrz, stymulując komórki skóry do produkcji większej ilości kolagenu. Regularne stosowanie wspiera jędrność i nawilżenie skóry oraz z czasem pomaga w redukcji zmarszczek.
Jedno opakowanie zawiera 20 porcji po 5 g, a zalecenie katalogowe to jedna porcja dziennie. Mamy więc produkt, który łatwo wprowadzić do codziennego rytuału. I właśnie przy kolagenie regularność ma dla mnie szczególne znaczenie.
Dlatego bardzo podoba mi się możliwość subskrypcji Beauty Collagen Complex. Katalog zachęca do rozpoczęcia subskrypcji, w której co czwarty produkt można kupić za 1% ceny. Jeśli ktoś planuje stosować kolagen regularnie, takie rozwiązanie ma znacznie więcej sensu niż przypominanie sobie o kolejnym opakowaniu dopiero wtedy, gdy poprzednie właśnie się skończyło.
Co wyróżnia Beauty Collagen Complex?
Podstawą formuły jest hydrolizowany kolagen, dobrze przyswajalny przez organizm. Kolagen odpowiada za jędrność, elastyczność i gładkość skóry. Niestety z wiekiem jego naturalna produkcja wyraźnie spada. Dlatego jego uzupełnianie nabiera szczególnego znaczenia, zwłaszcza po 30. roku życia.
Skład został rozszerzony o substancje, które wspierają naturalną syntezę kolagenu.
- Witamina C pomaga w jego prawidłowej produkcji.
- Biotyna wspiera zdrowy wygląd skóry, włosów i paznokci.
- Cynk pomaga utrzymać skórę w dobrej kondycji.
- To nie jest zwykły kolagen. To dopracowany kompleks składników, które działają wspólnie i wzajemnie się uzupełniają.
Jak wpływa na skórę?
Przy regularnym stosowaniu skóra staje się bardziej sprężysta, lepiej nawilżona i wygląda zdrowiej.
Bardzo często pojawia się też poprawa kondycji włosów i paznokci. To ten „efekt dodatkowy”, który klientki zauważają z radością. Z mojego doświadczenia i opinii kobiet wynika, że Beauty Collagen Complex świetnie wspiera pielęgnację przeciwstarzeniową. Szczególnie wtedy, gdy równolegle stosujemy aktywne kremy i sera.
Polecam go kobietom po 30., 40. i 50. roku życia, które zauważają utratę jędrności skóry, chcą wzmocnić działanie kosmetyków pielęgnacyjnych oraz myślą o pielęgnacji długofalowo. To również bardzo dobra opcja w okresach stresu, zmęczenia i intensywnej pracy. Skóra szybko pokazuje takie obciążenia.
Koncentrat retinolu Novage+ Proceuticals

Drugą stroną tego duetu jest koncentrat retinolu Novage+ Proceuticals. Tutaj działamy bezpośrednio na skórę. Retinol zwiększa aktywność kolagenu, poprawia jędrność i pomaga wygładzać drobne zmarszczki poprzez przyspieszenie odnowy komórkowej.
Co wyróżnia koncentrat retinolu Novage+ Proceuticals?
Przy tym produkcie warto zatrzymać się przy samej formule, bo nie mamy tutaj po prostu „serum z retinolem”. Novage+ Proceuticals wykorzystuje 1,1% mikrokapsułkowanego retinolu, co odpowiada 0,1% czystego retinolu. I właśnie sposób dostarczenia składnika aktywnego jest tutaj dla mnie szczególnie interesujący.
Retinol jest składnikiem skutecznym, ale również wymagającym. Może tracić stabilność pod wpływem czynników zewnętrznych, a przy zbyt intensywnym stosowaniu powodować podrażnienie, przesuszenie czy łuszczenie skóry. Dlatego Oriflame zamknęło go w mikrokapsułkach.
Mikrokapsułkowanie pomaga chronić czystość i aktywność retinolu, dzięki czemu składnik zachowuje swoją moc.Taka postać jest lepiej tolerowana przez skórę niż inne formaty retinolu. I właśnie tutaj widzę największą przewagę tej formuły.
Nie chodzi więc o wyścig pod tytułem „kto da więcej retinolu”. W pielęgnacji skóry więcej nie zawsze oznacza lepiej. Liczy się również stabilność składnika, sposób jego dostarczenia i tolerancja skóry.
Sam retinol działa wielokierunkowo. Przyspiesza odnowę komórkową, wspiera aktywność kolagenu, poprawia jędrność i strukturę skóry oraz pomaga zmniejszyć widoczność zmarszczek. Według badań konsumenckich Oriflame po stosowaniu koncentratu 91% badanych zauważyło zmniejszenie widoczności głębokich zmarszczek, 90% odczuło większą jędrność skóry, a 90% większą miękkość.
Jak wypada na tle innych kosmetyków z retinolem?
W przypadku Novage+ Proceuticals mocną stroną jest właśnie mikrokapsułkowanie. Retinol został umieszczony w systemie, który ma chronić jego stabilność i jednocześnie poprawiać tolerancję przez skórę. To rozwiązanie szczególnie docenią kobiety, które chcą wprowadzić retinol do pielęgnacji przeciwstarzeniowej, ale obawiają się mocnego przesuszenia czy dyskomfortu.
Po latach rozmów z klientkami wiem, że przy retinolu właśnie regularność bywa największym problemem. Kobieta kupuje mocny produkt, stosuje go zbyt często, skóra zaczyna się łuszczyć… i serum ląduje w szufladzie. Dlatego znacznie bardziej interesuje mnie formuła, którą można rozsądnie wprowadzić do rutyny i konsekwentnie stosować.
To właśnie dlatego koncentrat retinolu Novage+ Proceuticals uważam za jeden z ciekawszych produktów przeciwstarzeniowych w nowym katalogu Oriflame. Nie próbuje imponować samą liczbą na etykiecie. Jego największą zaletą jest sposób, w jaki retinol został przygotowany do działania na skórze.
I właśnie dlatego tak podoba mi się zestawienie tych produktów. Peptydy kolagenowe VERISOL® mają wspierać procesy związane z kolagenem od środka, a retinol pracuje nad wyglądem powierzchni skóry. Jeden produkt nie zastępuje drugiego. Ich role są po prostu inne.
Retinol polecam wprowadzać do pielęgnacji rozsądnie i stopniowo, szczególnie jeśli skóra wcześniej nie miała z nim kontaktu. Przy pielęgnacji retinolem nie zapominamy również o ochronie przeciwsłonecznej w ciągu dnia.
Dlaczego tak podoba mi się to połączenie?
Pamiętam klientki, które przez lata pytały mnie: „Matylda, jaki krem mam kupić, żeby skóra znowu wyglądała jak dawniej?”. Z czasem zaczęłam im tłumaczyć, że po pewnym wieku warto spojrzeć szerzej. Nie szukamy jednego cudownego słoiczka. Budujemy regularną pielęgnację i jednocześnie dbamy o organizm od środka.
U kobiet, które konsekwentnie łączyły pielęgnację z suplementacją, często słyszałam po pewnym czasie podobne komentarze: skóra wydawała się bardziej zadbana, gładsza i lepiej nawilżona. Najbardziej cieszyło mnie jednak to, że przestawały traktować pielęgnację jak serię przypadkowych zakupów. Powstawał z tego codzienny rytuał.
I właśnie tak patrzę na ten duet. Beauty Collagen Complex nie zastępuje serum ani kremu, a retinol Novage+ Proceuticals nie zastępuje dbania o siebie od środka. Razem pokazują znacznie ciekawsze podejście: wspieramy skórę z dwóch stron i dajemy jej czas na stopniową poprawę wyglądu.
Jeśli więc pytasz mnie o jeden z najbardziej przemyślanych zestawów w nowym katalogu Oriflame, ten zdecydowanie trafia na moją listę. Szczególnie dla kobiet, które nie szukają chwilowego efektu przed lustrem, tylko chcą podejść do pielęgnacji regularnie i długofalowo.
Nowy katalog Oriflame – makijaż

Po lecie zawsze zauważam podobną zmianę w rozmowach z klientkami. Nadal chcemy wyglądać świeżo i naturalnie, ale powoli wraca ochota na trochę więcej koloru. Pomadka, cień na powiekach, wyrównana cera… makijaż znów zaczyna być zabawą, a nie tylko szybkim dodatkiem przed wyjściem z domu.
I właśnie ten kierunek widzę w nowym katalogu Oriflame. Mamy kosmetyki pozwalające zrobić makijaż szybko, jak kremowe cienie w sztyfcie, ale obok naturalnych odcieni pojawiają się również srebro, lawenda, turkus czy burgund. Możemy więc zostać przy spokojnym makijażu albo wykorzystać jeden mocniejszy akcent.
Podoba mi się również podejście do cery. Nie chodzi już wyłącznie o mocne krycie. Liczy się optyczne wygładzenie niedoskonałości, kontrola matu oraz światło w odpowiednich miejscach. To zresztą dobrze wpisuje się w obecne trendy, gdzie naturalna skóra i efekt soft focus spotykają się z bardziej wyrazistym makijażem oczu.
Po 25 latach pracy z klientkami wiem jednak, że trend trendem… kosmetyk musi jeszcze dobrze sprawdzać się rano przed lustrem. Dlatego z całej sekcji makijażu wybiorę produkty, które moim zdaniem najlepiej łączą aktualne kierunki z prostą aplikacją i efektem, który rzeczywiście możemy wykorzystać na co dzień.
Balsam do ust THE ONE Heart&Hue

Pomadki są piękne, ale nie każda z nas ma ochotę codziennie kontrolować kolor na ustach. Właśnie dlatego bardzo lubię produkty, które można nałożyć niemal bez zastanowienia. Nowy balsam do ust THE ONE Heart&Hue jest takim kosmetykiem… daje delikatny kolor, pielęgnuje i dodatkowo zapewnia ochronę SPF 10.
Najciekawsza jest jego konstrukcja 2 w 1. Kolor znajduje się w zewnętrznej części balsamu, natomiast w środku mamy żelowy rdzeń pielęgnacyjny. Przy każdym pociągnięciu nakładamy więc jednocześnie pigment i składniki przeznaczone do pielęgnacji suchych ust.
Co znajdziemy w formule Heart&Hue?
Firma podaje trzy składniki pielęgnujące: masło murumuru, olejek ze słodkich migdałów oraz witaminę E. To zestaw dobrany przede wszystkim pod kątem zmiękczenia, wygładzenia i ochrony ust.
- Masło murumuru odpowiada za odżywczy charakter formuły i pomaga zachować miękkość ust. To szczególnie istotne przy skórze warg, która łatwo traci komfort pod wpływem słońca, wiatru czy suchego powietrza.
- Olejek ze słodkich migdałów uzupełnia działanie balsamu, pomagając natłuścić i zmiękczyć suche usta. Dzięki niemu produkt nie ma być tylko nośnikiem koloru. Ma pozostawiać usta bardziej gładkie i zadbane przy kolejnych aplikacjach.
- Trzecim wyróżnionym składnikiem jest witamina E, która jest składnikiem ochronnym. Całość zamknięto w lekkiej formule, która według producenta nie klei się i pozostaje komfortowa na ustach.
- Do tego dochodzi SPF 10. Nie traktowałabym go jako zamiennika wysokiej ochrony przeciwsłonecznej podczas intensywnej ekspozycji na słońce, ale jako dodatkowy atut codziennego balsamu do ust.
Komu poleciłabym Heart&Hue?
Przez lata zauważyłam, że moje klientki dzielą się na dwie grupy. Jedne nie wyobrażają sobie wyjścia bez klasycznej pomadki. Drugie mówią mi: „Matylda, chcę mieć coś na ustach, ale nie chcę wyglądać, jakbym zrobiła pełny makijaż”. I właśnie dla tej drugiej grupy Heart&Hue wydaje mi się szczególnie ciekawy.
Pięć odcieni ma zapewniać lekkie krycie i subtelny kolor. Do wyboru są Nude Devotion, Pink Embrace, Coral Caress, Crimson Kiss oraz Berry Loved. Możemy więc pójść w neutralny odcień na co dzień albo wybrać bardziej widoczny kolor, nadal zachowując charakter balsamu zamiast klasycznej, mocno kryjącej szminki.
Poleciłabym go kobietom, które mają suche usta, lubią naturalny makijaż i chcą połączyć kolor z codzienną pielęgnacją. Widzę go też w kosmetyczce kobiety zabieganej. Jedno pociągnięcie przed wyjściem z samochodu, poprawka w pracy albo szybkie odświeżenie ust bez lusterka… właśnie w takich sytuacjach balsamy koloryzujące są najbardziej praktyczne.
Dwie sztuki mają tutaj szczególnie dużo sensu
W nowym katalogu Oriflame cena premierowa Heart&Hue wynosi 29,99 zł, ale przy wyborze dwóch dowolnych balsamów zapłacimy 22,99 zł za każdy. I akurat w przypadku tego produktu nie traktuję tego jako promocji zachęcającej do kupienia dwóch identycznych kosmetyków.
Wybrałabym dwa różne odcienie. Jeden spokojniejszy, na przykład Nude Devotion na co dzień, a drugi bardziej wyrazisty na dni, kiedy chcemy dodać twarzy trochę koloru. Można też zatrzymać jeden w domu, a drugi wrzucić do torebki… bo mam przeczucie, że właśnie tam Heart&Hue będzie spędzał większość czasu.
Puder w perełkach z serum Giordani Gold Cherry Touch

Są kosmetyki Oriflame, które pojawiają się na chwilę, robią swoje i ustępują miejsca kolejnym nowościom. I są perełki Giordani Gold… produkt, który znam niemal od początku mojej przygody z marką. Przez lata zmieniały się ich odsłony, kolory i formuły, ale jedno pozostało bez zmian. Kobiety naprawdę je lubią i regularnie do nich wracają.
Dla mnie zawsze wyjątkowa była historia samych kuleczek. Perełki Giordani Gold tradycyjnie wyrabiano ręcznie we Włoszech. To nie jest więc zwykły puder sprasowany w opakowaniu. Pędzel przesuwa się po wielu kolorowych perełkach, zbiera pigment i pozwala nakładać go stopniowo. Kilka ruchów wystarczy, aby twarz nabrała koloru i wyglądała na bardziej wypoczętą.
W nowym katalogu Oriflame mamy specjalną edycję Cherry Touch. I przyznam, że takie odsłony perełek lubię najbardziej. Wiśniowy ton potrafi pięknie ożywić twarz, szczególnie wtedy, kiedy cera wygląda na zmęczoną albo po prostu brakuje jej koloru.
Perełki, które nie tylko upiększają
Dzisiejsza formuła poszła jednak krok dalej niż perełki, które pamiętam sprzed lat. W Cherry Touch znajdziemy kwas hialuronowy oraz serum Youth Reveal. I właśnie to połączenie bardzo mi się podoba, ponieważ dostajemy makijaż, który nie kończy swojej roli na samym kolorze.
- Kwas hialuronowy pomaga zatrzymywać wodę i wspiera utrzymanie odpowiedniego nawilżenia. Przy pudrowym kosmetyku ma to dla mnie szczególne znaczenie. Wiele kobiet, zwłaszcza z cerą dojrzałą lub suchą, obawia się pudrów właśnie dlatego, że potrafią podkreślać suchość skóry.
- Do tego mamy serum Youth Reveal, które wnosi do perełek element pielęgnacyjny. I właśnie takie kosmetyki lubię polecać klientkom. Makijaż ma oczywiście dawać piękny efekt, ale jeśli przy okazji formuła została wzbogacona o składniki pielęgnujące… tym lepiej.
Komu polecam Cherry Touch?
Przede wszystkim kobietom, które chcą dodać twarzy świeżości bez wykonywania mocnego makijażu. Czasami naprawdę nie potrzeba kolejnej warstwy podkładu. Odrobina dobrze dobranego koloru na policzkach potrafi sprawić, że cała twarz wygląda inaczej.
Szczególnie chętnie poleciłabym tę wersję kobietom dojrzałym. Sama przez lata obserwowałam, jak zmienia się sposób malowania moich klientek. Z czasem wiele z nich rezygnuje z ciężkich warstw kosmetyków i zaczyna szukać produktów, które dają świeżość, światło i kolor bez efektu maski. Perełki idealnie wpisują się w takie podejście.
Pamiętam klientki, którym polecałam Giordani Gold wiele lat temu, a później słyszałam: „Matylda, a kiedy znowu będą perełki?”. To chyba najlepsza recenzja tego produktu. Jeśli kosmetyk po tylu latach nadal wywołuje takie pytania, oznacza to, że naprawdę zapisał się w kosmetyczkach wielu kobiet.
Cherry Touch traktuję więc trochę jak spotkanie ze starą znajomą… tylko w odświeżonej wersji. Nadal mamy charakterystyczne perełki i całą przyjemność ich używania, ale teraz dochodzą kwas hialuronowy, serum Youth Reveal oraz limitowany wiśniowy odcień.
W nowym katalogu Oriflame kosztują 54,99 zł, czyli 40% mniej od ceny regularnej. Jeśli jeszcze nigdy nie miałaś perełek Giordani Gold, to jest bardzo dobry moment, żeby je poznać. A jeśli pamiętasz je tak długo jak ja… prawdopodobnie nie muszę Cię długo namawiać.
Nowy katalog Oriflame – zapachy

Zmiana pory roku zawsze jest dla mnie dobrym momentem na małe przemeblowanie wśród perfum. Latem chętnie sięgamy po cytrusy, lekkie kwiaty, soczyste owoce czy nuty wodne. Są świeże, nie przytłaczają w upał i świetnie współgrają z rozgrzaną skórą. Jesienią zaczynam jednak szukać w zapachach czegoś zupełnie innego… ciepła, głębi i otulenia.
I nie jestem w tym odosobniona. Świat perfum na jesień i zimę 2026 wyraźnie skręca w stronę wanilii, piżma, nut drzewnych, przypraw, skóry, ambrowych akordów oraz gourmand. Wracają również owoce, ale już niekoniecznie w lekkiej, wakacyjnej wersji. Wiśnia, śliwka, figa, malina czy czarna porzeczka są łączone z cieplejszymi nutami, dzięki czemu stają się bardziej zmysłowe i dojrzałe.
Bardzo podoba mi się też to, co dzieje się z wanilią. Kiedyś klientki często mówiły mi: „Matylda, tylko nie coś bardzo słodkiego”. Dzisiaj wanilia nie musi już pachnieć jak deser. Łączy się ją z drewnem, przyprawami, piżmem czy głębszymi nutami i dzięki temu potrafi być elegancka, kremowa, a czasem nawet trochę tajemnicza.
Po przejrzeniu zapachowej części nowego katalogu Oriflame widzę sporo punktów wspólnych z tym kierunkiem. Oferta pozwala powoli odłożyć nasze typowo letnie kompozycje i zacząć szukać zapachu, który lepiej odnajdzie się przy swetrze, płaszczu i chłodniejszym wieczorze.
Po ponad 25 latach rozmów o perfumach wiem jednak, że nie wybiera się ich tylko według pory roku. Zapach powinien pasować również do kobiety, jej temperamentu i tego, jak chce być odbierana.
Dlatego przy moich kolejnych typach będę patrzyła nie tylko na nuty głowy, serca i bazy. Powiem Ci również, jakiej kobiecie poleciłabym dany zapach i dlaczego… bo właśnie wtedy wybieranie perfum zaczyna być naprawdę ciekawe.
Love Potion Secret, mój zapachowy faworyt na jesień

Jeśli miałabym z tej edycji wybrać jeden zapach, przy którym powiedziałabym klientce „koniecznie go poznaj”, byłaby to Love Potion Secret. Jest bardzo kobiecy, zmysłowy i ma dokładnie ten cieplejszy charakter, którego zaczynam szukać w perfumach, kiedy lato powoli ustępuje miejsca jesieni.
Love Potion od dawna kojarzy mi się z zapachami, które nie są grzeczne i anonimowe. Mają przyciągać uwagę. Secret robi to jednak bez przesady… jest słodki, otulający i uwodzicielski, ale nadal można nosić go nie tylko na specjalne okazje.
Jak pachnie Love Potion Secret?
Tutaj właśnie zaczyna się cała przyjemność. Kompozycja rozwija się od owocowej słodyczy w kierunku kwiatowego serca, a później zostaje na skórze w znacznie cieplejszej, bardziej zmysłowej odsłonie. To jeden z tych zapachów, które warto oceniać po kilkunastu minutach, a nie wyłącznie po pierwszym psiknięciu.
- Nuty głowy otwierają białe truskawki czyniąc kompozycję soczystym, kobiecym akcentem. Początek przyciąga uwagę i daje zapachowi trochę lekkości, zanim do głosu dojdą bardziej otulające nuty.
- W sercu pojawiają się białe kwiaty. To właśnie środkowa część kompozycji sprawia, że Love Potion Secret nie idzie wyłącznie w stronę słodkiego gourmand. Zapach nabiera miękkości i bardziej perfumowego charakteru.
- Baza w postaci białej czekolady odpowiada natomiast za tę część zapachu, którą lubię najbardziej. Robi się cieplej, głębiej i bardziej zmysłowo. I właśnie dlatego widzę te perfumy przede wszystkim jesienią oraz zimą.
Dlaczego wpisuje się w jesienne trendy?
W tym sezonie coraz częściej odchodzimy od prostych, bardzo świeżych kompozycji na rzecz zapachów cieplejszych, słodszych i bardziej otulających. Gourmand, ciepłe akordy i zmysłowe bazy są mocno obecne w perfumeryjnych trendach. Love Potion Secret bardzo dobrze odnajduje się w tym kierunku.
Komu polecam Love Potion Secret?
Widzę go przede wszystkim na kobiecie, która lubi swoją kobiecość i nie boi się jej podkreślać. Nie musi być głośna ani znajdować się w centrum uwagi. Wystarczy, że lubi zapachy zostawiające po sobie ślad.
Poleciłabym go szczególnie kobietom, które wybierają kompozycje słodkie, zmysłowe i otulające. Jeśli przez całe lato nosiłaś lekkie perfumy i teraz masz ochotę na coś bardziej wyrazistego… właśnie tutaj zaczęłabym jesienne poszukiwania.
Do tego dochodzi cena w nowym katalogu Oriflame, która jest dla mnie jednym z najmocniejszych argumentów tej oferty. Przy tak kobiecym zapachu i tej kategorii perfum naprawdę warto wykorzystać katalogową promocję.
Następny katalog Oriflame – co warto mieć na oku?

Kiedy dostaję do ręki kolejny katalog, najpierw robię szybki przegląd, a dopiero później wracam do produktów, które naprawdę mnie zaciekawiły. Po ponad 25 latach z Oriflame znaczek „nowość” już sam w sobie mnie nie przekonuje… kosmetyk musi mieć dobry pomysł, ciekawą formułę albo ofertę, przy której rzeczywiście warto zatrzymać się na dłużej.
I w katalogu nr 13 takich rzeczy znalazłam kilka. Podoba mi się szczególnie to, że część zmian powstała dzięki opiniom samych Klubowiczek. Widać to już na pierwszych stronach. Marka słucha tego, czego oczekujemy od kosmetyków, od wygody aplikacji po efekt, który widzimy później w lustrze.
Nie będę jednak opisywać tutaj całego katalogu strona po stronie. Wybrałam moje najmocniejsze typy z następnego katalogu Oriflame i właśnie im przyjrzymy się dokładniej. Sprawdzimy formuły, działanie, ceny i promocje, ale dodam też coś od siebie… komu sama poleciłabym dany produkt po tylu latach pracy z klientkami.
Chodź. Zajrzyjmy razem do środka katalogu.
Nie tylko przyciąga uwagę swoim eleganckim designem, ale także oferuje produkty, które nie mogą być pominięte podczas pisania recenzji.
Tusz do rzęs THE ONE Wonder Lash Wrap&Length – tę nowość stworzyłyśmy razem

Od tuszu do rzęs wymagam przede wszystkim trzech rzeczy: ma dobrze rozdzielać, naprawdę wydłużać i nie przypominać mi o swoim istnieniu osypywaniem się pod oczami. Dlatego THE ONE Wonder Lash Wrap&Length od razu trafił na moją listę produktów, które warto obserwować w nowym katalogu Oriflame nr 13..
Jest tutaj też historia, która bardzo mi się podoba. Oriflame zaprosiło Klubowiczki do testowania i porównywania różnych szczoteczek. To właśnie na podstawie ich opinii wybrano tę, która znalazła się w gotowym tuszu. Po tylu latach z marką cieszy mnie, kiedy nasze doświadczenia rzeczywiście mają wpływ na produkt, który później trafia do katalogu.
Co właściwie robi Wonder Lash Wrap&Length?
Przede wszystkim stawia na wydłużenie i dokładne rozdzielenie rzęs. I nie jest to tylko efekt opisany ładnym hasłem. W teście klinicznym uzyskano wydłużenie rzęs nawet o 45%. Dla mnie to ważne szczególnie przy krótszych lub prostych rzęsach, przy których klasyczny tusz często daje głównie kolor, ale niewiele zmienia w samym spojrzeniu.
Najciekawsza jest jednak technologia Lash Wrap. Formuła otula każdą rzęsę wodoodporną otoczką, zamiast pozostawiać na niej zwykłą warstwę tuszu. Dzięki temu efekt może utrzymywać się nawet przez 24 godziny, a tusz nie powinien się rozmazywać ani osypywać.
To właśnie ten punkt może przekonać wiele moich klientek. Ile razy słyszałam: „Matylda, rano wszystko wygląda pięknie, a po południu mam tusz pod oczami”… naprawdę trudno policzyć. Tutaj formuła została pomyślana właśnie tak, aby ograniczyć ten problem.
Wodoodporny, ale bez walki przy demakijażu
I teraz rzecz, która mnie zaciekawiła najbardziej. Mamy wodoodporną otoczkę, ale nie musimy wieczorem mocno pocierać oczu płynem do demakijażu. Wonder Lash Wrap&Length zmywa się ciepłą wodą.Wystarczy zwilżyć rzęsy ciepłą wodą, delikatnie ścisnąć je palcami i przesunąć w dół. Otoczki tuszu zsuwają się z rzęs. Proste… i bardzo wygodne, szczególnie jeśli nie lubisz długiego demakijażu oczu.
Komu poleciłabym ten tusz?
Widzę go przede wszystkim u kobiet, które chcą uzyskać długie, wyraźnie rozdzielone rzęsy, a nie ciężki efekt kilku sklejonych warstw. Poleciłabym go też osobom, którym tusz często odbija się pod oczami albo zaczyna się osypywać podczas długiego dnia.
To może być również bardzo praktyczny wybór dla kobiet aktywnych. Praca, dojazdy, trening, wilgoć, długi dzień poza domem… właśnie wtedy trwałość makijażu zaczyna mieć większe znaczenie niż efekt widoczny pięć minut po aplikacji.
Na premierę dostajemy coś jeszcze
W następnym katalogu Oriflame czarny Wonder Lash Wrap&Length kosztuje premierowo 29,99 zł zamiast 47 zł. Przy zakupie nowego tuszu otrzymujemy dodatkowo limitowaną osłonkę z grzebykiem do tuszowania rzęs gratis. Osłonka pomaga przy aplikacji, a grzebyk możemy wykorzystać do uporządkowania i rozdzielenia rzęs.
Muszę przyznać, że jak na premierę mamy tutaj sporo powodów do zainteresowania: szczoteczkę wybraną przy udziale Klubowiczek, wydłużenie nawet o 45%, technologię Lash Wrap, trwałość do 24 godzin, łatwe usuwanie ciepłą wodą, a do tego bardzo dobrą cenę na start. THE ONE Wonder Lash Wrap&Length zdecydowanie jest jedną z tych nowości, które sama chcę sprawdzić.
Woda perfumowana Whispers of Me

Sama nazwa Whispers of Me bardzo dobrze oddaje charakter tych perfum. To nie jest kompozycja, która od pierwszej sekundy próbuje zdominować całe pomieszczenie. Ma działać bardziej jak zapach „drugiej skóry”… blisko, kobieco i zmysłowo. Im dłużej zostaje na skórze, tym bardziej chce się do niego wracać.
Określono go jako zapach pełen zmysłowości i tajemnicy. I rzeczywiście, zestawienie nut jest tutaj bardzo ciekawe. To kompozycja kwiatowo drzewno piżmowa o bardzo wysokiej koncentracji zapachu.
Jak pachnie Whispers of Me?
Kompozycję tworzą trzy najważniejsze akordy: gruszka, akord jasnych płatków oraz piżmo.
- Gruszka wnosi soczysty, kobiecy początek. Nie prowadzi jednak zapachu w stronę typowo owocowej kompozycji.
- Szybko spotyka się z akordem jasnych płatków, który nadaje całości bardziej miękki, kwiatowy charakter.
- I wreszcie piżmo… dla mnie właśnie ono jest kluczem do całego pomysłu Whispers of Me. Piżmowe kompozycje mają tę cudowną cechę, że potrafią stapiać się ze skórą. Nie czujemy wtedy wyłącznie „perfum”. Zapach zaczyna sprawiać wrażenie czegoś bardzo osobistego.
To również bardzo dobry kierunek na jesień. Latem częściej wybieramy cytrusy, nuty wodne czy lekkie owoce. Przy chłodniejszej pogodzie piżmo, drewno i miękkie kwiaty zaczynają rozwijać się znacznie ciekawiej. Whispers of Me wpisuje się w ten klimat bez wchodzenia w ciężką, bardzo słodką kompozycję.
Jakiej kobiecie go polecam?
Widzę tutaj kobietę pewną swojej kobiecości, ale niekoniecznie taką, która chce zwracać na siebie uwagę mocnymi perfumami. Whispers of Me jest bardziej intymny. Ma zaciekawić osobę, która znajdzie się trochę bliżej… i chyba właśnie w tym tkwi jego urok.
Poleciłabym go kobietom lubiącym piżmowe, miękkie i zmysłowe kompozycje, ale unikającym ciężkich zapachów gourmand. Sprawdzi się na randkę i wieczorne wyjście, ale ja spokojnie nosiłabym go również w ciągu dnia. Przy bardzo wysokiej koncentracji warto po prostu zacząć od niewielkiej ilości i zobaczyć, jak zapach rozwija się na własnej skórze.
Jest jeszcze cena. W katalogu 50 ml kosztuje 74,99 zł zamiast 131 zł. Przy takiej obniżce Whispers of Me już samo w sobie jest jednym z moich ciekawszych zapachowych typów tej edycji. Ale Oriflame dołożyło coś jeszcze.
Tender Care w edycji jubileuszowej dostajemy gratis
Przy zakupie Whispers of Me otrzymujemy Tender Care w edycji jubileuszowej gratis. I tutaj odzywa się we mnie Matylda z ponad 25 letnim stażem… bo Tender Care jest jednym z tych produktów, które naprawdę trudno oddzielić od historii Oriflame.
To mały kosmetyk, który przez lata gościł w kosmetyczkach moich klientek w różnych odsłonach. Zawsze wraca do tej samej idei: mieć pod ręką coś praktycznego do pielęgnacji suchych miejsc, kiedy skóra zaczyna domagać się dodatkowej troski.
Jubileuszowa edycja jako prezent do perfum jest więc dla mnie bardzo sympatycznym połączeniem. Kupujemy nowy, bardzo kobiecy zapach, a przy okazji dostajemy produkt związany z historią marki. Trochę nowości, trochę sentymentu… i właśnie takie oferty łączone lubię najbardziej.
Krem ochronny do twarzy Sun Zone SPF 50
Kremy przeciw słońcu z Oriflame są świetną opcją dla naszej skóry przez 365 dni w roku, jako, że wielu z klientów Oriflame nawet w zimie wybiera się na zasłużony urlop w poszukiwaniu słońca, np. do Egiptu.
Co powinnaś wiedzieć o marce Sun Zone
Idealna opalenizna to marzenie każdej kobiety. Jednak, aby je spełnić, potrzebna jest odpowiednia pielęgnacja.
Czerwona i podrażniona skóra to doświadczenie, z którym spotkała się niemal każda z nas. W związku z tym w Oriflame stworzyliśmy specjalną gamę produktów, które pomogą Ci cieszyć się wymarzoną opalenizną bez zbędnego pieczenia i dyskomfortu.
Od wielu lat uczę, że pielęgnacja skóry to nie tylko kremy przeciwzmarszczkowe czy dobre serum.
Równie ważna jest ochrona przed słońcem – i tu właśnie pojawia się marka Sun Zone Oriflame. To linia stworzona specjalnie po to, abyś mogła cieszyć się słońcem bez obaw o skórę.
Sun Zone to szeroki wybór produktów z różnymi filtrami SPF, które dopasujesz do swojego typu skóry i potrzeb. Są kremy i balsamy do twarzy oraz ciała, a także produkty dla dzieci, które wymagają szczególnie delikatnej, ale skutecznej ochrony.
Wszystkie formuły chronią przed promieniowaniem UVA i UVB, a jednocześnie dbają o nawilżenie i elastyczność skóry. Dzięki temu nie tylko zabezpieczasz się przed oparzeniami, ale też spowalniasz proces starzenia spowodowany działaniem słońca.
Co ważne, kosmetyki Sun Zone są lekkie, szybko się wchłaniają i nie zostawiają białych śladów.
Mogą być stosowane na co dzień – nie tylko na plaży, ale też w mieście, bo promienie słoneczne oddziałują na skórę niezależnie od miejsca. Sama zawsze powtarzam, że regularne używanie filtrów to inwestycja w młody wygląd na lata.
Marka oferuje też produkty po opalaniu, które koją, nawilżają i pomagają utrzymać piękną opaleniznę. Dzięki temu masz pełny zestaw – ochronę w ciągu dnia i regenerację wieczorem. To podejście kompleksowe, które Oriflame od lat realizuje w każdej swojej linii.
Nadchodzący katalog nr 14 2026 Oriflame

Nadchodzący katalog Oriflame nr 14 – na jego premierę musimy poczekać do 30 września.
O katalogu nr 14 nie mamy jeszcze konkretnych informacji, więc tym razem potraktujmy to jako moje przewidywania, a nie zapowiedź potwierdzonej oferty. Patrząc jednak na kalendarz, kierunek wydaje się dość naturalny… będziemy już coraz mocniej wchodzić w jesień.
Spodziewam się więc, że lekkie, wakacyjne kosmetyki zaczną ustępować miejsca bardziej odżywczej pielęgnacji twarzy i ciała. Jesienią moje klientki częściej pytają o regenerację, nawilżenie, pielęgnację ust czy dłoni. To również dobry moment na powrót do bardziej rozbudowanych rytuałów pielęgnacyjnych po lecie.
Ciekawie może zrobić się w zapachach. Jesienią chętniej zamieniamy cytrusy i wodne akordy na wanilię, piżmo, drewno, przyprawy, ciemniejsze owoce i cieplejsze kompozycje kwiatowe. Nie zdziwiłabym się więc, gdyby właśnie perfumy stały się jednym z mocniejszych punktów kolejnej edycji.
W makijażu spodziewam się natomiast przejścia w stronę bardziej jesiennej palety. Burgund, śliwka, brąz, przygaszony róż czy cieplejsze odcienie ust pasowałyby tutaj idealnie. Czy Oriflame rzeczywiście pójdzie tą drogą? Tego jeszcze nie wiemy.
Jest jeszcze jedna rzecz… katalog nr 14 zacznie nas powoli przybliżać do ostatniej części roku. To okres, w którym oferta Oriflame zwykle robi się dla mnie szczególnie ciekawa pod kątem prezentów, zapachów i zestawów. Na razie jednak nie będę zgadywać konkretnych produktów.




