Sprawdź co przyniesie następny katalog Oriflame 13 2026! Przeczytaj jego recenzję i poznaj najciekawsze promocje. Bądź jedną z nas i na bieżąco sprawdzaj promocje w katalogach. Nie przepłacaj tylko dołącz do klubowiczów Oriflame i kupuj taniej!
Pamiętaj, że zniżkę na WSZYSTKIE produkty 15% TANIEJ na zawsze, otrzymasz po rejestracji!
Następny Katalog Oriflame 13 2026
| Aktualny | Następny | |
| Start | 19 sierpnia | 9 września |
| Koniec | 8 września | 29 września |
| Recenzja | Kliknij | Kliknij |
Znajdziesz w nim świeże premiery, atrakcyjne promocje i kosmetyki, które potrafią naprawdę zainspirować. Każda edycja katalogu przynosi produkty, które odpowiadają na różne potrzeby pielęgnacyjne i makijażowe.
Jako konsultantka współpracująca z Oriflame od ponad 25 lat, mam do tej marki ogromny sentyment. Dlatego z przyjemnością pokażę Ci najciekawsze propozycje i promocje z tego wydania katalogu, obowiązującego od 8 – 28 lipca 2026 roku.
Następny katalog Oriflame – recenzja

Każdy kolejny katalog przeglądam najpierw trochę z ciekawości, a dopiero później zaczynam analizować ceny i zaznaczać produkty. Po ponad 25 latach z Oriflame nadal mam ten sam odruch… szukam tego, co rzeczywiście jest nowe, co dostało ciekawszą formułę i przy których ofertach warto wstrzymać się z zakupem do kolejnej edycji.
Następny katalog Oriflame nr 13 zapowiada się przede wszystkim jako katalog powrotu do jesiennych rytuałów. Wakacyjna lekkość powoli schodzi na drugi plan, a większego znaczenia nabierają makijaż, pielęgnacja oraz zapachy, które będziemy nosić podczas chłodniejszych dni.
Podoba mi się też kierunek, w którym Oriflame rozwija nowości. Dobrym przykładem jest THE ONE Wonder Lash Wrap&Length, przy którego tworzeniu wykorzystano opinie Klubowiczek testujących różne szczoteczki. Dla mnie po tylu latach współpracy z marką takie podejście ma znaczenie. Kosmetyk powinien odpowiadać na to, czego naprawdę oczekujemy podczas codziennego używania.
Następny katalog Oriflame nie opiera się jednak wyłącznie na premierach. Są promocje na znane produkty, zestawy, gratisy do zakupów oraz oferty, przy których sama powiedziałabym klientce: „z tym zakupem poczekaj na następny katalog”. I właśnie na tym chcę się tutaj skupić.
Nie będę opisywać każdej strony i każdego kosmetyku. Wybiorę nowości, najciekawsze ceny oraz kilka ofert, które sama zaznaczyłam podczas pierwszego przeglądania. Sprawdzimy też, co rzeczywiście warto kupić od razu, a gdzie ładna promocja niekoniecznie oznacza dobry interes.
Na co warto poczekać w następnym katalogu Oriflame?

Jeśli zaglądasz do kolejnego katalogu jeszcze przed jego startem, zwykle chcesz wiedzieć jedno: czy jest sens wstrzymać się z zakupem? Ja patrzę na to bardzo praktycznie. Nie czekam tylko dlatego, że za chwilę pojawi się nowa edycja. Czekam wtedy, gdy widzę konkretną korzyść, lepszą cenę, gratis albo zestaw, który naprawdę ma sens.
Miss Giordani, zapach z gratisem
Miss Giordani zdecydowanie trafia na moją listę. Woda perfumowana 50 ml kosztuje w następnym katalogu 74,99 zł zamiast 131 zł, a dodatkowo otrzymujemy perfumowany dezodorant w kulce Miss Giordani gratis. Do tego zapach pojawia się ostatni raz w katalogu.

To już są trzy argumenty w jednej ofercie: dobra cena, dodatkowy produkt i ograniczona dostępność. Sama kompozycja jest kwiatowo owocowo drzewna, z sorbetem z mango, mediolańskim neroli i czerwonym pieprzem. Lekka owocowość spotyka się tutaj z bardziej eleganckim, kobiecym charakterem.
Moja rada: jeśli ten zapach chodził Ci po głowie, nie czekałabym na kolejną edycję. Przy cenie 74,99 zł i dezodorancie gratis oferta jest po prostu bardzo dobra.
Royal Velvet, dwa kremy taniej niż kupowane osobno
Druga oferta jest znacznie spokojniejsza, ale bardzo konkretna. Zestaw Royal Velvet zawiera ujędrniający krem na dzień SPF 20 oraz ujędrniający krem pod oczy i kosztuje 69,99 zł. Kupowane osobno z katalogu kosztowałyby 49,99 zł i 29,99 zł, czyli łącznie 79,98 zł.

To nie jest ogromna różnica, ale przy pielęgnacji, którą i tak planujemy stosować razem, taki zestaw ma sens. Royal Velvet od lat wybierają moje klientki szukające pielęgnacji ukierunkowanej na jędrność, elastyczność i sprężystość skóry.
Lubię takie promocje bardziej niż przypadkowe gratisy. Dostajemy dwa produkty z jednej rutyny i od razu wiemy, jak je wykorzystać.
Przemyśl temat: jeśli planujesz kupić oba kremy, poczekaj na zestaw. Jeśli potrzebujesz tylko kremu pod oczy albo tylko kremu na dzień, nie kupowałabym kompletu wyłącznie dla kilku złotych oszczędności.
Diamond Cellular na noc
Ta oferta zwróciła moją uwagę od razu. Skoncentrowany przeciwstarzeniowy krem na noc Diamond Cellular kosztuje regularnie 115 zł, a w katalogu nr 13 będzie dostępny za 57,99 zł, czyli praktycznie połowę ceny.
W formule znajdziemy puder diamentowy oraz ekstrakt z białych trufli. To produkt przeznaczony do nocnej pielęgnacji skóry z oznakami starzenia, kiedy zależy nam na regeneracji, wygładzeniu i bardziej wypoczętym wyglądzie cery rano.

Po latach pracy z kobietami widzę, że właśnie przy droższej pielęgnacji wiele klientek czeka na mocniejszą promocję. I tutaj ma to sens. Przy obniżce do 57,99 zł sama zaznaczyłabym tę stronę katalogu. Moim zdaniem: jeśli stosujesz Diamond Cellular albo od dawna chciałaś spróbować tej linii, to jedna z tych cen, dla których warto poczekać.
Zestaw Novage+ z gratisem
Na uwagę zasługuje również oferta Novage+. Przy zakupie dowolnego zestawu Novage+ otrzymujemy serum intensywnie nawilżające Novage+ Proceuticals 24h gratis. Samo serum ma cenę regularną 169 zł, więc tutaj wartość dodatku jest naprawdę konkretna.

To oferta szczególnie ciekawa dla kobiet, które i tak planują większą zmianę pielęgnacji i rozważają zakup całego rytuału Novage+. Nie kupowałabym zestawu tylko dla prezentu, ale jeśli pełna rutyna jest już na Twojej liście, gratis robi dużą różnicę.
Dobrym przykładem jest zestaw Novage+ Restore z pięcioma pełnowymiarowymi produktami, przeznaczony do pielęgnacji skóry w okresie menopauzy. W tej linii znajdziemy technologie ukierunkowane na sprężystość, regenerację oraz jakość dojrzałej skóry.
Co ja bym zrobiła: przy zakupie pełnego zestawu Novage+ zdecydowanie poczekałabym na następny katalog Oriflame. Serum o regularnej wartości 169 zł jako gratis to już korzyść, którą trudno zignorować.
Jak widzisz nie chodzi tylko o nowości. Moim zdaniem najciekawsze są właśnie te momenty, kiedy dobrze znany produkt dostaje mocną cenę, praktyczny gratis albo sensowny zestaw. I właśnie dla takich ofert naprawdę warto czasami zamknąć koszyk… i poczekać na start kolejnej edycji.
Nowości w następnym katalogu Oriflame

Nowości zawsze przeglądam jako pierwsze. Taki nawyk został mi po ponad 25 latach z Oriflame… nadal jestem ciekawa, czym marka spróbuje mnie zaskoczyć. Nie oznacza to jednak, że każdy produkt z napisem „NOWOŚĆ” automatycznie trafia na moją listę zakupów.
W następnym katalogu Oriflame chcę zwrócić uwagę przede wszystkim na premiery, za którymi stoi konkretny pomysł. Interesuje mnie nowa formuła, inne działanie, wygodniejsza aplikacja albo produkt odpowiadający na potrzeby, o których naprawdę słyszę od swoich klientek.
Cień do powiek THE ONE Liquid Glitter
Jesienią wcale nie musimy chować błysku razem z letnimi sukienkami. Wręcz przeciwnie. Przy spokojniejszych kolorach ubrań lubię dodać jeden mocniejszy element w makijażu, a THE ONE Liquid Glitter robi dokładnie to, czego oczekuję od takiego produktu. Daje połysk, ale pozostawia nam pełną kontrolę nad efektem.

To nowość i jednocześnie edycja limitowana. Mamy płynną formułę, którą możemy nałożyć na całą powiekę albo potraktować zupełnie inaczej… poprowadzić wzdłuż linii rzęs i stworzyć błyszczącą kreskę. Lubię takie kosmetyki, bo jeden produkt nie narzuca nam jednego sposobu malowania.
Co ciekawego znajdziemy w formule?
Tutaj nie chodzi wyłącznie o brokat. Formuła łączy składniki filmotwórcze i nawilżające. Tworzą na powiece lekką warstwę, która pomaga przedłużyć trwałość makijażu, a jednocześnie zwiększa komfort noszenia. Przy błyszczących cieniach ma to znaczenie, bo chyba żadna z nas nie chce po kilku godzinach znaleźć połowy makijażu pod oczami.
Aplikacja też jest prosta. Nakładamy cień aplikatorem, a następnie rozcieramy opuszkiem palca albo pędzelkiem. Możemy pokryć całą powiekę, zaakcentować jej fragment lub zrobić wspomnianą błyszczącą kreskę. Ja zaczęłabym od niewielkiej ilości i dopiero później dokładała kolejną warstwę.
Pięć kolorów i każdy ma trochę inny charakter
Do wyboru mamy Golden Shifts, Sparkly Petal, Glowing Green, Lovely Latte oraz Radiant Rose. I bardzo dobrze, że nie ograniczono kolekcji wyłącznie do klasycznego złota. Lovely Latte widzę w spokojniejszym makijażu, Golden Shifts na wieczór, a Glowing Green zostawiłabym kobiecie, która naprawdę lubi pobawić się kolorem.
Po 25 latach pracy z klientkami wiem, że słowo „brokat” potrafi trochę przestraszyć dojrzałe kobiety. Zupełnie niepotrzebnie. Nie musisz pokrywać nim całej powieki. Odrobina światła przy linii rzęs albo mały akcent może wyglądać znacznie subtelniej niż klasyczny mocny cień.
Komu polecam THE ONE Liquid Glitter?
Przede wszystkim kobietom, które lubią zmieniać makijaż bez kupowania całej nowej palety. Jednego dnia możesz użyć go delikatnie, a wieczorem zbudować znacznie bardziej widoczny efekt. Widzę go również jako bardzo fajny kosmetyk na jesienne wyjścia, a później na sezon imprez i świątecznych spotkań.
Następny katalog Oriflame oferuje premierową cenę 34,99 zł zamiast 54 zł, czyli 35% mniej. Przy limitowanej edycji nie odkładałabym jednak wyboru ulubionego koloru zbyt długo. Jeśli któryś odcień szczególnie wpadnie Ci w oko, właśnie cena premierowa jest dla mnie najlepszym momentem na jego wypróbowanie.
Tusz do rzęs 2 w 1 THE ONE Wonder Lash
To jest jedna z tych nowości, przy których od razu pomyślałam: wreszcie ktoś rozwiązał bardzo codzienny problem. Rano chcemy mieć ładnie rozdzielone, wydłużone rzęsy, a wieczorem nagle przydałoby się więcej objętości. Zamiast trzymać dwa tusze w kosmetyczce, THE ONE Wonder Lash 2 w 1 pozwala uzyskać oba efekty jednym produktem.

Na czym polega efekt 2 w 1?
Cały pomysł opiera się na jednej szczoteczce, która pozwala zmieniać efekt makijażu rzęs. Możemy postawić na długość i bardziej naturalne podkreślenie albo przejść w stronę wyraźniejszej objętości. Można również połączyć oba sposoby i dopasować rezultat do tego, na jaki makijaż mamy danego dnia ochotę.
I właśnie ta elastyczność podoba mi się najbardziej. Przez lata słyszałam od klientek bardzo podobne pytanie: „Matylda, który tusz mam wybrać, wydłużający czy pogrubiający?”. Tutaj odpowiedź może być znacznie prostsza… nie musisz wybierać.
Na co dzień sama zaczęłabym od efektu długości. Przy delikatnym makijażu oka dobrze rozdzielone i wydłużone rzęsy często wystarczą. Kiedy chcemy mocniej zaznaczyć spojrzenie, możemy przejść w stronę objętości. Jeden tusz daje więc znacznie więcej swobody bez dokładania kolejnego produktu.
Komu poleciłabym Wonder Lash 2 w 1?
Przede wszystkim kobietom, które lubią zmieniać intensywność makijażu. Jeśli rano malujesz się do pracy, a wieczorem chcesz wyglądać trochę bardziej wyraziście, taka konstrukcja ma sporo sensu. Widzę go również w kosmetyczce kobiety, która po prostu nie chce kupować osobnego tuszu wydłużającego i osobnego zwiększającego objętość.
To może być też ciekawa propozycja dla osób, które dopiero szukają swojego ulubionego efektu na rzęsach. Jednego dnia możesz sprawdzić długość, drugiego objętość, a później połączyć oba sposoby. Makijaż ma przecież dawać trochę zabawy… nie zawsze musimy robić go identycznie.
Cena na premierę też zachęca do testu
W następnym katalogu Oriflame nowy THE ONE Wonder Lash 2 w 1 w kolorze Black kosztuje 29,99 zł zamiast 47 zł. To około 36% mniej względem ceny regularnej, więc jak na premierę różnica jest już konkretna.
Po tylu latach z Oriflame seria Wonder Lash jest dla mnie jedną z tych nazw, których chyba nikomu nie trzeba specjalnie przedstawiać. Tym razem jednak nie dostajemy po prostu kolejnej wersji tuszu. Pomysł 2 w 1 rzeczywiście zmienia sposób, w jaki możemy go używać. I właśnie dlatego tę nowość sama chętnie sprawdziłabym na rzęsach.
Dyfuzor zapachowy Essense&Co. Garden Symphony
Ta nowość bardzo mnie ucieszyła, bo Essense&Co. Garden Symphony znamy już z pielęgnacji ciała, a teraz ten sam klimat możemy przenieść do wnętrza domu. W katalogu nr 13 pojawia się po raz pierwszy i mam wrażenie, że jesień jest dla niego idealnym momentem. Zaczynamy spędzać więcej czasu w domu, więc zapach wnętrza nagle robi się znacznie ważniejszy.

Jak pachnie Garden Symphony?
Charakter kompozycji jest kwiatowo drzewny. Jeśli znasz już kosmetyki Garden Symphony, zapewne kojarzysz tę miękką, kwiatową stronę linii. W katalogu przy maseczce do rąk z tej samej kolekcji pojawiają się nuty róży i fiołka, które tworzą delikatny zapach pozostający blisko skóry.
W przypadku samego dyfuzora firma nie podaje jednak szczegółowej piramidy zapachowej, dlatego nie będę dopisywała nut, których tam nie ma. Wiemy natomiast, że ma wypełniać wnętrze właśnie kwiatowo drzewną harmonią. Dla mnie brzmi to znacznie ciekawiej niż kolejny bardzo słodki zapach do domu.
Zapach nawet przez 8 tygodni
Dyfuzor ma pojemność 100 ml i otrzymujemy do niego pięć naturalnych drewnianych patyczków. Zapach może utrzymywać się nawet przez 8 tygodni. To właśnie lubię w dyfuzorach najbardziej. Nie trzeba pamiętać o rozpylaniu zapachu każdego dnia. Stawiamy go w odpowiednim miejscu i pozwalamy mu powoli budować atmosferę wnętrza.
Sama postawiłabym Garden Symphony w salonie, sypialni albo łazience. Widzę go szczególnie w miejscu, w którym chcemy stworzyć spokojniejszy klimat po całym dniu. A jeśli korzystasz już z masła, peelingu czy żelu pod prysznic Garden Symphony, możesz stworzyć z tej linii naprawdę przyjemny domowy rytuał.
Komu go polecam?
Przede wszystkim kobietom, które lubią, kiedy zapach nie kończy się na perfumach i kosmetykach. Czasami wchodzimy do czyjegoś domu i od razu czujemy, że pięknie pachnie… dla mnie to jeden z tych drobiazgów, które potrafią całkowicie zmienić atmosferę wnętrza.
Dyfuzor może być też bardzo dobrym pomysłem na prezent. Nie trzeba znać rodzaju skóry, odcienia podkładu ani ulubionego koloru pomadki. Jeśli obdarowana osoba lubi kwiatowe zapachy i domowe rytuały, Garden Symphony jest znacznie bezpieczniejszym wyborem.
I przyznam, że spośród nowości katalogu nr 13 właśnie ta jest dla mnie trochę niespodziewanym odkryciem. Oriflame kojarzymy przede wszystkim z kosmetykami, pielęgnacją i perfumami, a tutaj zapach wychodzi z łazienki i kosmetyczki prosto do naszego domu… Garden Symphony zdecydowanie chcę wypróbować.

